Jak to się często, przy różnych okazjach mawia – w imieniu wróżba. Albo: nomen omen. Czy też, w wersji bardziej rozbudowanej – nomen (atque) omen. Lub jeszcze, jak kto woli, można dopowiedzieć: jak zwał, tak zwał.

Niejednemu psu w końcu Burek na imię. Ciekawa rzecz z tymi nazwami, imionami, przydomkami. Czy w imieniu zawiera się charakter? Nie wiadomo, zdania zapewne będą podzielone. I dobrze, bo jednomyślność i generalizacja sprawdzają się z reguły jedynie w logice. Ale weźmy dla przykładu nazwy takich klubów sportowych. Swego czasu przymierzano się, by do pewnego klubu, którego tradycyjna nazwa pochodzi od miejscowej rzeki, dodać człon z nazwą firmy – sponsora. Konkretnie, jednej z jego marek. Sponsor produkował wodę mineralną, a ów klub miał zwać się Zdrowa Woda I Nazwa Tej Rzeki. Szkopuł w tym, że rzeka ta była brudna okropnie. Pomysł upadł. Skądinąd całkiem nieźle funkcjonują, radzą sobie i bardzo udanie współpracują ze sponsorami takie byty sportowe, jak Szczyt Nowe Pasztety Szklarska Poręba czy Huragan Super zasilacze Gostynin. I wszystko gra. Klub i sponsorzy są zadowoleni, kibice zaś z czasem przywykli.